Nowa era programów rozrywkowych – Taniec z gwiazdami
Właśnie zakończył się 11. sezon Tańca z gwiazdami. Muzyczne show jednego z popularnych kanałów telewizyjnych przyciąga przed ekrany rekordowe ilości widzów, a producenci jak zahipnotyzowani słupkami z wynikami oglądalności, ogłaszają co rusz nową edycję. Formuła jest prosta: gwiazda show biznesu, aktorzy, celebryci połączeni w pary z zawodowymi tancerzami rywalizują o trofeum – Kryształową Kulę i luksusowy samochód. Właściwie Taniec z gwizdami trwa non stop. Bo gdy nie są emitowane odcinki z rywalizacją, to rubryki plotkarskich portali, tabloidów i brukowej prasy zasypywane są newsami o naborze, czyli jaką gwiazdę udało się pozyskać, ile żąda za 1. odcinek zmagań, jaki warunki zakontraktowała, co za fochy robi na treningach itp. itd. Trakcie edycji też jest o czym pisać: wydumane przez prasę romanse tancerzy, kłótnie, wojna w jury sprawiają że nie ma pustych rubryk w prasie. Po wielkim finale, zwycięska para zwykle przez kilka tygodni nie schodzi z pierwszych stron gazet. Dlatego uczestnicy wręcz wpychają się na listę uczestników pokątnymi drogami, traktując show jako darmową reklamę. Reklamę, za którą jeszcze dostają pieniądze. Ostatni news przed jesienną edycją Tańca z Gwiazdami to 100 000 zł za 1. odcinek dla Edyty Górniak. Jak będzie, zobaczymy już we wrześniu.
O bankach nie tylko